Luksusowy SUV za 200 tysięcy? Chery Tiggo 9 pokazuje, jak się to robi
Gdyby jeszcze rok temu ktoś powiedział, że luksusowo wykończony SUV o mocy przekraczającej 400 KM będzie kosztował nieco ponad 200 tysięcy złotych, pewnie zostałby uznany za wizjonera, a w skrajnych warunkach za wariata. Tymczasem Chery Tiggo 9 Super Hybrid bez żadnych kompleksów wchodzi w rok 2026 z ceną 209 900 zł, wywołując “lekką” panikę wśród konkurencji. Ale jak ten model sprawdza się w codziennym życiu?
Spoglądając w stronę konkurencji, Hyundai Santa Fe w topowej specyfikacji Calligraphy to wydatek rzędu 299 900 zł, a za luksus w wydaniu Mazdy CX-80 Takumi Plus musimy zapłacić aż 359 900 zł. Nawet Volkswagen Tayron w topowej wersji R-Line Plus, oferujący znacznie uboższe wyposażenie i krótszą gwarancję, wyceniany jest na 278 630 zł. W takich warunkach rynkowych nie powinno więc dziwić, że Chery sprzedało niemal 2200 egzemplarzy swojego flagowego modelu w pół roku, co dało mu czwarte miejsce w styczniowym rankingu hybryd plug-in (146 rejestracji). Chińska marka, oferując 7-letnią gwarancję z limitem do 150 000 km, staje się tym samym realnym zagrożeniem dla europejskich i japońskich gigantów, którzy nie mogą dłużej udawać, że Chery nie istnieje.
Funkcjonalność dla dużej rodziny
Wizualnie Chery Tiggo 9 buduje swój prestiż masywną sylwetką z charakterystycznym grillem z diamentowym wypełnieniem i potrójnymi paskami świateł LED do jazdy dziennej przy zderzaku. Choć przednie lampy nawiązują do tańszego rodzeństwa, model ten wyróżnia się na ich tle detalami, takimi jak efektowna “fala” między słupkami C i D przywodząca na myśl SUV-y klasy premium oraz liczne chromowane akcenty wokół przeszklonych powierzchni.

Pod nadwoziem – które zresztą bardzo ładnie się prezentuje – osadzonym na świetnie dopasowanych 20-calowych felgach kryje się jednak bardzo przemyślana przestrzeń transportowa na mniejsze i większe wyprawy. Przy dwóch rzędach siedzeń bagażnik oferuje imponujące 819 litrów, a po całkowitym złożeniu kanapy uzyskujemy płaską podłogę i aż 2065 litrów pojemności. Przy pełnym komplecie pasażerów otrzymamy natomiast wystarczające, skromne 143 litry. Dodając do tego ładowność na poziomie 653 kg, przyzwoity prześwit wynoszący 181 mm pozwalający na spokojny zjazd z asfaltu oraz obecność licznych systemów bezpieczeństwa, takich jak widok 540 stopni czy wyświetlacz AR-HUD z rozszerzoną rzeczywistością, otrzymujemy produkt kompletny i uczciwy.
Mobilna strefa relaksu zamiast zwykłego kokpitu
Wsiadając do kabiny flagowca Chery, łatwo zapomnieć o jego azjatyckim pochodzeniu. Chiński producent postawił na materiały, które do tej pory były zarezerwowane dla segmentu premium – znajdziemy tu naturalną skórę, miękkie obicia deski rozdzielczej o teksturze przypominającej połączenie zamszu i pianki oraz panele drewnopodobne o wyraźnej, porowatej fakturze. Oczywiście, osoby z sokolim okiem – w tym my – dopatrzą się w Tiggo 9 drobnej niedoskonałości w spasowaniu listwy przy kolumnie kierowcy, ale 14-głośnikowy system audio Sony oraz gigantyczny, 15,6-calowy ekran z możliwością ustawienia tła imitującego np. płonący kominek, szybko i skutecznie odciągną od tego uwagę. Kierowca ma przed oczami również 10,25-calowy cyfrowy zestaw wskaźników oraz zaawansowany wyświetlacz AR-HUD z rozszerzoną rzeczywistością, a multimedia płynnie obsługują bezprzewodowe Apple CarPlay. Niestety, jak to bywa w “chińczykach”, sam system multimedialny jest przeładowany ogromną ilością funkcji, co utrudnia szybką obsługę auta i skupia zbyt wiele uwagi podczas jazdy. Na szczęście do dyspozycji kierowcy pozostaje kilka fizycznych przycisków do obsługi klimatyzacji, nawiewu i podgrzewania.

Jeszcze większa rewolucja ma miejsce w drugim rzędzie siedzeń. Elektrycznie sterowana, podgrzewana i wentylowana kanapa z roletami w oknach oraz nawiewami umieszczonymi w słupkach B czyni z tego samochodu idealny środek transportu na długie trasy. Komfort pasażerów podnosi także chłodzony schowek w podłokietniku oraz elektrycznie wysuwany podnóżek fotela pasażera. Trzeba przy tym pamiętać, że choć mamy do dyspozycji trzeci rząd siedzeń, najlepiej sprawdzi się on w przypadku dzieci o wzroście do półtora metra, a brak osobnych nawiewów w tej sekcji auta potwierdza, że jest to raczej miejsce awaryjne, a nie pełnoprawne dla osoby dorosłej.
Technologiczny skok na nowej architekturze T2X
Fundamentem sukcesu Tiggo 9 jest porzucenie starej platformy T1X z 2017 roku – którą spotkamy jeszcze w Tiggo 8 czy konkurencyjnym dla Chery JAC JS8 Pro – na rzecz nowoczesnej architektury T2X z 2023 roku. Ten ruch pozwolił na stworzenie SUV-a o długości 4,81 m, co przy 2,8-metrowym rozstawie osi przekłada się na ogromną swobodę w kabinie. Wyniki te są również o prawie 9 cm większe względem starszego i wyraźnie mniejszego Tiggo 8.

Użytkowość idzie tu w parze z potężnym napędem Super Hybrid. Połączenie jednostki 1.5 T-GDI i trzech silników elektrycznych pozwoliło na uzyskanie ogromnej mocy 428 KM, co pozwala temu ważącemu przeszło 2,2 tony kolosowi osiągnąć setkę już w 5,4 sekundy, a prędkościomierz zatrzyma się na 180 km/h. Co ciekawe, to dynamika niemal identyczna jak w przypadku Omody 9, która na papierze z wynikiem 537 KM wygląda na znacznie mocniejszą. Jest to jednak sytuacja wynikająca w dużej mierze z realnych pomiarów i sporej masy własnej obu chińskich modeli. Napęd jest zintegrowany z 3-biegową skrzynią, która niestety miewa swoje “humorki” i dopiero w trasie zapewnia nam płynność, jakiej oczekujemy od “luksusu”.
Akumulator o pojemności 34,46 kWh zapewnia realny zasięg elektryczny na poziomie 146 km według deklaracji producenta, co przy wsparciu szybkiego ładowania DC z mocą 70 kW czyni z Tiggo 9 pełnoprawnego elektryka do codziennych dojazdów.
Komfort ponad precyzję – charakterystyka prowadzenia
Mimo sportowych osiągów i sporych gabarytów, Tiggo 9 to przede wszystkim krążownik. Wyjątkowo miękkie zawieszenie sprawia, że podczas jazdy samochód dosłownie ignoruje niedoskonałości asfaltu. W zamian jednak musimy pogodzić się z wychylaniem nadwozia w zakrętach oraz nurkowaniem w przód podczas gwałtownego hamowania – Tiggo 9 niestety nie do końca panuje nad swoimi potężnymi wymiarami. Same hamulce, w zestawieniu z masą przekraczającą 2,2 tony są w tym modelu najsłabszym punktem konstrukcyjnym i wymagają niemałej uwagi przy większych prędkościach.

W codziennym użytkowaniu wspomoże nas system zarządzania energią, który utrzymuje poziom naładowania akumulatora na poziomie 14-20%. Samo spalanie po wyczerpaniu baterii wypada bardzo dobrze – w mieście zobaczymy wyniki rzędu 7 l/100 km, na autostradach wzrasta ono do 8,5 l/100 km, a poza miastami i głównymi trasami zejdziemy nawet do 5-6 l/100 km. Niestety, komputer pokładowy – analogicznie jak w Omodzie 9 – utrudnia nam odczytywanie wyników, ponieważ pokazuje on zużycie paliwa z ostatnich 50 km trasy.

Podsumowanie
Patrząc na Chery Tiggo 9 Super Hybrid przez pryzmat liczb, trudno o bardziej logiczny i uzasadniony wybór w tej klasie. W cenie 209 900 zł otrzymujemy potężnego, 428-konnego SUV-a, który w stosunku jakości i możliwości do ceny po prostu nie ma sobie równych. Jeśli odrzucimy liczby, możemy bez większych kompleksów stwierdzić, że Tiggo 9 jest po prostu naprawdę ładne, a jego bogate, przyjemne wyposażenie przywodzi na myśl auta premium w nieco mniej premium-cenie.
Oczywiście, nie jest to auto pozbawione wad – specyficzna charakterystyka zawieszenia, niezbyt udane hamulce czy przeładowany funkcjami system multimedialny to niestety cena, którą płacimy za chińską wizję luksusu. Jednak w zamian otrzymujemy produkt, który tak naprawdę niczego nie udaje. To komfortowy, rodzinny krążownik z bardzo przestronnym i ustawnym bagażnikiem oraz sporym zasięgiem elektrycznym, który będzie świetnym kompanem podczas codziennej jazdy w aglomeracji, jak i przysłowiowych wakacji autem do Chorwacji.