Premiery chińskich aut na targach Poznań Motor Show 2026
Tegoroczna edycja targów motoryzacyjnych w Poznaniu była zdominowana przez premiery chińskich samochodów. Już w poprzedniej edycji miałem wrażenie, że prym wiodły chińskie nowości, jednak podczas Poznań Motor Show 2026 czułem się wręcz przytłoczony ich ilością.
Z artykułu dowiesz się o:
Targi motoryzacyjne w Poznaniu są największym i najważniejszym wydarzeniem motoryzacyjnym w Polsce. Po kryzysie spowodowanym pandemią branża targowa zaczęła się powoli odradzać, jednak wystawy nie mają już tak dużej skali co kiedyś. Już po poprzedniej edycji widać ogromne ambicje chińskich koncernów i ich dominację na targach. Widać to zresztą po wynikach sprzedaży, gdzie chińscy producenci już na tyle zadomowili się na rynku, że zerwali oni z łatką taniej alternatywy na rzecz świadomego wyboru kierowców, co dzieje się obecnie kosztem tradycyjnego układu sił. Dość powiedzieć, że w 2025 roku na chińskie samochody zdecydowało się w Polsce blisko 50 tysięcy osób, czyli niemal 5-krotnie więcej niż w 2024, a w I kwartale 2026 zarejestrowano 16 931 aut z Chin, czyli o 139,34% więcej niż rok temu. Nie dziwi mnie zatem ilość chińskich premier na targach Poznań Motor Show 2026, jednak jest ona obecnie tak przytłaczająca, że wręcz zaczynają się nawzajem kanibalizować. Jakie chińskie samochody zadebiutowały na targach Poznań Motor Show 2026?
Podczas 4 dni targów przewinęło się 94 384 odwiedzających, a zatem więcej niż w ubiegłym roku, kiedy to przez hale MTP przewinęło się 91 403 osób.
Lepas i Changan jedynymi nowymi markami z Chin na targach Poznań Motor Show 2026
W ubiegłym roku lista chińskich marek, które debiutowały na polskim rynku właśnie podczas targów Poznań Motor Show 2026, była naprawdę spora. Po roku poszczególni producenci zdążyli się już na tyle zadomowić, że w stolicy Wielkopolski prezentowali kolejne modele ze swojego portfolio, a jedynymi chińskimi markami, która zadebiutowała w Poznaniu, okazały się Lepas oraz Changan.
Lepas, czyli kolejna marka koncernu Chery
Zacznę od Lepasa. Nazwa wzięła się od słów "leap" i "passion". Marka powstała w 2025 roku i należy do koncernu Chery. Ma ona plasować się pomiędzy Jaecoo a Exlantixem. W Poznaniu producent zaprezentował dwa SUV-y w postaci kompaktowego L6 oraz średniej wielkości L8. Zdaniem Chińczyków Leapmotor ma przyciągnąć młodszych klientów, stanowiąc ciekawszą alternatywę dla bardziej konserwatywnej gamy marki Chery.

Lepas L6 ma 4,55 m długości i jest dostępny w dwóch wersjach: klasycznego hybrydy (HEV) z zasięgiem sięgającym 1100 km oraz elektrycznej z akumulatorem 67 kWh umożliwiającym przejechanie ok. 435 km. Auto ma obsługiwać ładowanie z 30 do 80% pojemności w zaledwie 20 minut. Lepas L8 jest większy – liczy 4,7 m długości przy rozstawie osi 2,8 m – i zaoferuje 5 lub 7 miejsc. Napędza go znany z Omody 7 i Jaecoo 7 układ plug-in hybrid o łącznej mocy 279 KM, z baterią 18,3 kWh pozwalającą na około 107 km jazdy na samym prądzie. Całkowity zasięg ma wynosić 1300 km. Wizualnie SUV-y Lepasa wyglądają niczym bardziej prestiżowe Chery z lekką nutą Audi, stawiają na obłości i eleganckie kształty. W kabinie natomiast widać podobne "klocki", które znamy z Jaecoo, jednak w bardziej luksusowym wydaniu. Lepas ma trafić do sprzedaży jesienią bieżącego roku.
Changan, czyli chiński krewny Mazdy
Drugim z producentów debiutujących na polskim rynku jest Changan. W jego gamie znajdą się spalinowe SUV-y CS55 Plus oraz CS75 Plus, a także elektryczne Deepal S05 oraz Deepal S07. Pierwszy z nich to kompaktowy SUV o długości 4,55 m i rozstawie osi 2,66 m, z bagażnikiem 475 litrów i silnikiem benzynowym 1.5 Turbo rozwijającym 180 KM i 280 Nm. Napęd trafia na przednią oś za pośrednictwem 7-stopniowej przekładni DCT. Ten sam napęd znajdziemy w większym SUV-ie CS75 Plus, jednak w jego przypadku za przeniesienie napędu na przednie koła odpowiada 8-biegowy automat. Samochód mierzy 4,77 m, a jego rozstaw osi to 2,8 m. Bagażnik pomieści aż 725 litrów, jednak nie znajdziemy tam trzeciego rzędu siedzeń.
Nowocześniej stylizowane modele Deepal S05 i S07 również są SUV-ami segmentu C i D. Mniejszy Deepal S05 mierzy 4,6 m i ma bagażnik o pojemności 492 litrów oraz frunk o pojemności 152 (AWD) lub 159 litrów (FWD). Wariant RWD rozwija 272 KM i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 7,5 s, oferując 485 km zasięgu w cyklu mieszanym WLTP, natomiast odmiana AWD generuje już 435 KM, przyspiesza od 0 do 100 km/h w 5,5 s i oferuje 445 km zasięgu. Większy Changan Deepal S07 jest bliskim krewnym pokazanej również w Poznaniu Mazdy CX-6e. Korzysta z baterii o pojemności blisko 80 kWh i oferuje 475 km zasięgu, ma napęd na tył i rozwija 218 KM. Samochód mierzy 4,75 m długości, a jego rozstaw osi to 2,9 m. Bagażnik pomieści 510 litrów, a frunk kolejne 125 l. Changan zadebiutuje w salonach już 7 maja i wówczas poznamy ceny i specyfikacje modeli. Wkrótce do oferty dołączy też model z układem hybrydowym plug-in.
Leapmotor z jedną z najciekawszych chińskich premier
Leapmotor, który rok temu ledwo przebijał się przez targowy tłum, na Poznań Motor Show 2026 był już jedną z najważniejszych marek. Gwiazdą jego ekspozycji okazał się kompaktowy elektryczny hatchback B05 – model wyglądający najlepiej w całej gamie producenta i zapowiadający się na bezpośredniego rywala Kii EV4. Częściowo należący do Stellantisa chiński brand zaliczył udany rok w Polsce i konsekwentnie rozwija ofertę w dwóch kierunkach: czystych elektryków oraz hybryd z range extenderem. W tej drugiej kategorii zadebiutował kompaktowy SUV B10 REEV, korzystający z układu napędowego znanego z większego C10 REEV. Leapmotor B10 Hybrid EV kosztuje od 109 900 zł za wersję Life oraz 116 200 zł za wariant Design. Samochód rozwija 218 KM i ma napęd na tylną oś, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7,5 s. Baterie LFP o pojemności 18,8 kWh zapewniają 86 km zasięgu na prądzie i pozwalają na ładowanie prądem stałym o mocy 46 kW. Z kolei silniik spalinowy ma 1.5 litra pojemności i moc 88 KM, pełni on rolę generatora prądu. Głównym minusem wersji REEV jest mniejszy o 120 litrów względem odmiany elektrycznej bagażnik, którego pojemność wynosi 330 litrów.

Wróćmy jednak do B05. Auto mierzy 4,43 m długości, w mocniejszej wersji dysponuje mocą 218 KM, a sprint do setki zajmuje mu 6,7 s. Napęd trafia na tylną oś. Do wyboru są dwa warianty baterii – 56,2 kWh (zasięg 401 km) oraz 67,1 kWh (zasięg 482 km) – ładowane prądem stałym o mocy 156 lub 174 kW. Dzięki temu ładowanie baterii od 30 do 80% zajmuje tylko 16 lub 17 minut, w zależności od wersji. Ceny startują od 106 900 zł za wersję bazową Life z mniejszymi bateriami, natomiast odmiana z większymi ogniwami kosztuje 116 400 zł za konfigurację Life oraz 122 700 zł za wariant Design. Co istotne, z tyłu zastosowano wielowahaczowe zawieszenie, co w połączeniu z oponami o rozmiarze 225/45 R19 z przodu i 235/45 R19 z tyłu powinno zapewnić dobre właściwości jezdne Na żuwo samochód sprawia bardzo dobre wrażenie, ma dobrze dobrane proporcje, prezentuje się nowocześnie i ma estetyczne oraz przestronne wnętrze z 14,6-calowym wyświetlaczem systemu infotainment.
GAC już nie tylko z elektrykami
Spore stoisko miała też marka GAC. Główną gwiazdą był co prawda elektryczny kompakt Aion UT, który właśnie w Poznaniu zaliczył swój debiut na polskim rynku, jednak na stoisku chińskiego producenta pojawiły się też spalinowe modele. Nim jednak do nich przejdę, parę słów o debiutancie. Auto powstało w europejskim centrum designu GAC w Mediolanie i będzie produkowane w Europie, ma baterię 60 kWh i zasięg do 430 km według cyklu WLTP. Ładowanie od 30 do 80% zajmuje 24 minuty, jednak maksymalna moc ładowania – zaledwie 87 kW – wyraźnie odstaje od konkurencji, plasując się poniżej możliwości niejednego miejskiego elektryka. Tymczasem mówimy tu o kompaktowym modelu (ok. 4,28 m długości), celującym w Volkswagena ID.3. Cena wersji bazowej wynosi 129 900 zł. To jedna z tych premier, które mimo interesującego designu nie wyróżniały się jakoś szczególnie w tłumie innych aut.
Ofertę modeli spalinowych otwiera dynamicznie stylizowany kompaktowy SUV Emzoom z benzynowym silnikiem 1.5T o mocy 170 KM i maksymalnym momencie obrotowym 270 Nm. Napęd trafia na przednią oś za pośrednictwem 7-stopniowej przekładni DCT. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8 sekund, a prędkość maksymalna to 190 km/h. Samochód mierzy 4,41 m długości, a jego rozstaw osi liczy 2,65 m. Bagażnik pomieści od 341 do 1271 litrów. GAC Emzoom występuje wyłącznie w wersji Luxury za 124 900 zł i celuje w takie modele jak Nissan Qashqai, Omoda 5 czy najnowsza Kia Seltos.
Drugim ze spalinowych modeli jest średniej wielkości SUV Emkoo Hybrid, który korzysta już z napędu hybrydowego (HEV) o łącznej mocy 232 KM i przekładni DHT, ma napęd na przednią oś i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8 s, a jego prędkość maksymalna to 160 km/h. Co istotne, bazę dla układu hybrydowego stanowi jednostka benzynowa o pojemności 2 litrów. Producent obiecuje średnie spalanie na poziomie 4,8 l/100 km i łączy zasięg przekraczający 1000 km. GAC Emkoo Hybrid stawia na odważny design z licznymi przetłoczeniami i wyrazistymi liniami, mierzy 4,68 m długości, a jego rozstaw osi to 2,75 m. Samochód kosztuje 144 900 zł za wersję Luxury i celuje w Toyotę RAV4, MG HS czy w Nissana X-Traila.
Jetour zaskoczył w Poznaniu europejską premierą nowego SUV-a
Jetour – marka należąca do koncernu Chery – zawitała na polski rynek w listopadzie 2025 roku z trzema modelami: kompaktowym SUV-em Dashing, siedmioosobowym SUV-em klasy średniej X70 Plus oraz stylizowanym na prawdziwą terenówkę T2, który jest zdecydowanie najciekawszą pozycją w gamie. To właśnie Poznań został wytypowany przez markę na europejską premierę swojego nowego modelu – subkompaktowego SUV-a X50. Auto napędza benzynowa jednostka 1.5 w dwóch wariantach mocy: 116 i 156 KM. X50 celuje w segment budżetowych crossoverów, stając do rywalizacji z Dacią Duster czy Citroënem C3 Aircross. Wersja bazowa ma pięciobiegową skrzynię manualną i halogeny, jednak wnętrze prezentuje się estetyczniej, niż można by się spodziewać po propozycji z tego przedziału cenowego. Cena zostanie ogłoszona wkrótce.
Chińska klasa premium, czyli Hongqi, Voyah, Mhero i Exlantix. Od jednego z tych aut naprawdę nie mogłem oderwać wzroku
Hongqi zaskoczyło tym, co powinno być oczywiste
Hongqi i Voyah mogliśmy już oglądać w zeszłym roku, jednak ich oferta była dość uboga. Teraz obie marki wystawiły się z nowymi modelami i wersjami. W przypadku Hongqi do oferty dołączył dynamicznie stylizowany sedan H6, który nawiązuje stylistyką do Audi A6 i ma podobne gabaryty, korzysta z 2-litrowej jednostki o mocy 245 KM i maksymalnym momencie obrotowym 380 Nm, a jego cena startuje od 184 900 zł. Drugą z nowości chińskiej marki był zmodernizowany niedawno SUV klasy średniej, model HS5. Kosztuje on 167 900 zł za wariant Executive oraz 184 900 zł za bogatszy Flagship. W obu przypadkach pod maską mamy 2-litrową jednostkę benzynową o mocy 245 KM, a napęd trafia na obie osie za pośrednictwem 8-biegowej automatycznej przekładni Aisina. Samochód mierzy 4,78 m długości, a jego rozstaw osi to 2,87 m. Co ciekawe, jest to jeden z nielicznych chińskich samochodów, w którym znajdziemy klasyczny panel klimatyzacji z fizycznymi pokrętłami i przyciskami.

Voyah wreszcie postawił na hybrydy
Dotychczas oferujący elektrycznego SUV-a Free i luksusowego minivana z napędem elektrycznym Dream chiński producent aut premium rozbudował ofertę o warianty hybrydowe obu modeli, a także o 2 nowe auta w postaci limuzyny klasy wyższej Passion oraz średniej wielkości SUV-a Courage. Voyah Free w wersji REEV ma przeprojektowany, utrzymany w bardziej sportowym stylu przedni pas, w wersji RWD rozwija 200 KM, a w AWD 360 KM i rozpędza się od 0 do 100 km/h w 4,5 sekundy. Wersja RWD oferuje do 318 km zasięgu w trybie elektrycznym według cyklu CLTC, bazuje na silniku 1.5 Turbo i bateriach 43 kWh, których ładowanie prądem stałym od 20 do 80% zajmuje 30 minut. Wariant REEV startuje od 299 000 zł, czyli jest o 60 tys. zł tańszy od odmiany elektrycznej. Z kolei minivan Dream w wersji PHEV kosztuje 399 900 zł, czyli o 50 tys. mniej od elektryka, korzysta z baterii 43 kWh, rozwija 422 KM i 620 Nm i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 5,9 s. Baterie można ładować prądem stałym o mocy do 80 kW. Zasięg elektryczny według WLTP wynosi 185 km.
Nowy Voyah Courage to dynamicznie stylizowany elektryczny SUV klasy średniej, wyceniony na 225 000 zł. Bierze on na celownik Xpenga G6 oraz Teslę Model Y. W zależności od wersji oferuje 440 lub 470 km zasięgu i rozwija 215 KM (RWD) lub 320 KM (AWD). Odmiana RWD przyspiesza od 0 do 100 km/h w 6,8 s, natomiast AWD w 4,9 s. Samochód mierzy 4,72 m długości, a jego rozstaw osi to 2,9 m. Ładowanie baterii od 20 do 80% zajmuje tylko 10 minut. Wreszcie mamy model Passion, czyli luksusowego sedana o długości ponad 5 metrów, z układem REEV o mocy 530 KM i napędem AWD. Samochód kosztuje 266 000 zł.
Pamiętacie chińskiego mocarza z ubiegłego roku w postaci Mhero 917? W tym roku było już kilka sztuk i oprócz wariantu elektrycznego pojawiła się też odmiana hybrydowa plug-in z napędem 4x4, o łącznej mocy 687 KM i bateriami 31,7 kWh. Samochód mierzy 5,1 m długości i kosztuje 319 000 zł, czyli znacznie mniej od elektryka.

Exlantix skradł show wraz z modelem ES
Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak marka Exlantix, czyli kolejny wytwór koncernu Chery. Podczas targów Poznań Motor Show 2026 zaprezentowała ona dwa modele klasy wyższej w postaci SUV-a ET oraz sedana ES. SUV jak to SUV - kanciasty, pudełkowaty i masywny, z ekskluzywnym oraz przestronnym wnętrzem i ceną 349 900 zł. Całe show skradł jednak sedan ES, który wygląda naprawdę fenomenalnie. Eleganckie i smukłe kształty, nowoczesny design i dopracowana aerodynamika sprawiają, że z każdej strony chińska limuzyna przykuwała uwagę. Luksusowo urządzoną kabinę wyróżnia duży, 15,6-calowy wyświetlacz i panel z imitującymi kryształ przyciskami funkcyjnymi, a także elektrycznie otwierane i zamykane drzwi. Zresztą zarówno wyposażenie jak i wykończenie są tu na najwyższym poziomie - podsufitka z alcantary, drewno czy skóra Nappa nie powinny nikogo dziwić w aucie za 329 900 zł, podobnie jak pneumatyczne zawieszenie czy audio z 23 głośnikami. Podobnie jak w SUV-ie, sercem pojazdu są silniki elektryczne o łącznej mocy 480 KM i maksymalnym momencie 663 Nm, zapewniające mu sprint od 0 do 100 km/h w 4,2 s, a baterie o pojemności 100 kWh oferują 600 km zasięgu według WLTP. Co istotne, Exlantix korzysta z instalacji 800V i pozwala na ładowanie baterii mocą do 290 kW i ładowanie od 30 do 80% w 15 minut. Z kolei zaledwie 5 minut wystarczy na zwiększenie zasięgu o 150 km.

Czas na pozostałe nowości koncernu Chery. Omoda, Jaecoo i Chery idą w hybrydy
Na targach uwagę przyciągało imponujące stoisko marek Omoda i Jaecoo, gdzie obok dobrze znanych modeli zaprezentowano premierowe SUV-y: Omoda 7 Super Hybrid oraz Jaecoo 8 Super Hybrid. Omoda 7 Super Hybrid wykorzystuje układ Chery Super Hybrid znany z modelu Jaecoo 7. Oferuje moc 279 KM i wyróżnia się bardziej sportowym charakterem niż pozostałe auta należące do grupy Chery. Przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8,5 s i ma baterie o pojemności 18,4 kWh, oferujące do 90 km zasięgu na prądzie. Ten średniej wielkości SUV ma konkurować z Toyota RAV4, mierzy 4,66 m długości, otrzymał 20-calowe obręcze kół oraz nowoczesną sylwetkę ze schowanymi klamkami. Wnętrze zwraca uwagę centralnym ekranem o przekątnej 15,6 cala, który można przesuwać w stronę pasażera. Mniej imponująco prezentuje się natomiast przestrzeń bagażowa o pojemności 401 litrów. Cena modelu startuje od 169 900 zł. Wersja Comfort kosztuje 179 900 zł, a topowa Premium 184 900 zł.

Jeszcze większe zainteresowanie wzbudzało okazałe Jaecoo 8 Super Hybrid, blisko spokrewnione z modelami Chery Tiggo 9 oraz Omoda 9. Samochód korzysta z tego samego napędu Chery Super Hybrid co Chery Tiggo 9 i generuje imponujące 428 KM. Jaecoo 8 Super Hybrid dostępne jest w konfiguracji 5- lub 7-miejscowej, a ceny wynoszą odpowiednio 219 900 zł oraz 224 900 zł, co czyni je najwyżej pozycjonowanym modelem w tej rodzinie aut.
Wnętrze łączy terenowy charakter z premium atmosferą, choć dostrzegalne są również wspólne elementy stylistyczne znane z innych modeli marki. Sprint od 0 do 100 km/h trwa 5,8 sekundy, natomiast w trybie elektrycznym auto może przejechać nawet 134 km.
Oprócz flagowego Jaecoo 8 Super Hybrid zaprezentowano też Jaecoo 7 w wersji hybrydowej (HEV) o mocy 224 KM, które korzysta z tego samego napędu co Omoda 5 Hybrid. Samochód w wersji Select kosztuje 139 900 zł, a w bogatszej Exclusive 149 900 zł. Ten sam napęd trafił również do kompaktowego SUV-a Chery Tiggo 7. W jego przypadku mówimy o cenie 124 900 zł za wariant Select oraz 134 900 zł za bogatszy Premium.
Czas na resztę. Forthing stawia na hybrydy REEV, JAC pokazał własne Mini, a reszta zginęła w tłumie
Forthing zaskoczył eleganckim sedanem za około 150 tysięcy zł
Przechodzimy dalej, tym razem do Forthinga. Marka, która w zeszłym roku weszła na rynek z ogromnymi ambicjami, trochę pozostała w tyle pod względem sprzedaży. Nie oznacza to jednak, że Forthing pozostaje w letargu. Marka przedstawiła kilka nowości, a dominującą rolę odgrywają napędy REEV. Główną premierą marki był elegancki sedan Forthing S7 REEV o długości 5 metrów, a także odświeżony SUV-a Forthing T-Five REEV z napędem hybrydowym typu REEV.
Najlepsze wrażenie zrobił właśnie Forthing S7 REEV, który przyciąga wzrok nowoczesną stylistyką, oferuje przestronne wnętrze i pojemny bagażnik. Nie obyło się jednak bez wad — pasażerowie tylnej kanapy nie dostali podłokietnika, co w tej klasie aut trudno zaakceptować. Równie skromnie wypada wyposażenie w postaci tylko jednego złącza USB-A dla drugiego rzędu siedzeń. Na plus zapisuje się natomiast atrakcyjna sylwetka inspirowana autami pokroju Hyundai Ioniq 6 oraz nowoczesnie zaprojektowana kabina. Pod maską pracuje silnik 1.5 o mocy 100 KM, wspierany baterią 28,4 kWh i jednostką elektryczną generującą 209 KM. Sprint od 0 do 100 km/h trwa 7,2 sekundy, zasięg w trybie elektrycznym to 180 km, a całkowity wynosi nawet 1050 km. Największym zaskoczeniem pozostaje jednak cena — zaledwie 159 900 zł za tak duży sedan. Czy okaże się rynkowym sukcesem? Trudno przesądzać, ale cieszy fakt, że w erze dominacji SUV-ów wciąż pojawiają się stylowe limuzyny.
Forthing T-Five REEV otrzymał akumulator o pojemności 31,9 kWh, który pozwala przejechać do 200 km na samym prądzie i nawet 950 km łącznie. Baterię można ładować również prądem stałym. Model przeszedł lifting przedniej części nadwozia, choć nowy projekt jest mniej wyrazisty niż w odmianie spalinowej. W środku pojawił się natomiast nowy, zdecydowanie większy ekran systemu multimedialnego. Z kolei Forthing U-Tour PHEV, rodzinny minivan marki, doczekał się wersji plug-in hybrid, która ma trafić do oferty w czwartym kwartale roku.
JAC zaskoczył własnym Mini
Marka JAC pojawiła się w Poznaniu z dwoma premierowymi modelami. Pierwszym z nich jest JAC E30X — miejski hatchback mierzący niewiele ponad 4 metry długości, zbudowany na platformie stworzonej specjalnie dla samochodów elektrycznych. Auto oferuje 136 KM mocy, akumulator o pojemności 46 kWh oraz funkcję V2L, umożliwiającą zasilanie zewnętrznych urządzeń. Producent deklaruje ładowanie baterii od 30 do 80% w zaledwie 20 minut, a zasięg w cyklu mieszanym WLTP to 315 km. W kabinie znalazł się ekran multimediów o przekątnej 15,6 cala, a samo wnętrze zapewnia całkiem dużo miejsca, choć jakość wykończenia pozostaje przeciętna.

Drugą nowością jest JAC RF8 — 7-osobowy minivan z napędem plug-in hybrid i luksusowo zaprojektowanym wnętrzem. Model wykorzystuje silnik 1.5 T-GDI i może przejechać do 116 km w trybie elektrycznym według normy CLTC. Układ rozwija 422 KM, a bateria ma 27,59 kWh pojemności. Na pokładzie znalazły się także systemy wsparcia kierowcy ADAS poziomu 2, a kokpit tworzą dwa ekrany o przekątnej 12,3 cala.
Co z resztą marek?
Własną ekspozycję przygotowała także BAIC, choć prezentowane tam modele są już dobrze znane, a większość z nich pojawiła się już podczas ubiegłorocznej edycji targów. Największe wrażenie robią moim zdaniem auta z serii BJ, zwłaszcza flagowy BAIC BJ60, terenowy BAIC BJ40 oraz średniej wielkości BAIC BJ30.

Pozozstałe marki, które szumnie debiutowały w ubiegłym roku i miały spore ambicje, ginęły gdzieś w tłumie ze swoimi skromnymi stoiskami, które obnażyły ich słabą pozycję rynkową. Należą do nich SWM, Bestune czy DFSK.
Prawdziwa perełka na koniec, której nikt się nie spodziewał. Chiński hipercar GAC Hyptec SSR
Na miano najciekawszego chińskiego auta zdecydowanie zasługuje GAC Hyptec SSR. To elektryczny hipersamochód, którym ustanowiono rekord świata prędkości driftu autem na prąd — imponujące 213,523 km/h. GAC Hyptec SSR wykorzystuje trzy silniki elektryczne generujące łącznie ponad 1200 KM. Sprint od 0 do 100 km/h zajmuje mu zaledwie 1,9 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 251 km/h. Podczas gwałtownego przyspieszania kierowca odczuwa przeciążenia dochodzące do 1,7 G, co plasuje ten model w gronie najszybszych elektryków świata. Już samo zajmowanie miejsca za kierownicą robi ogromne wrażenie — wszystko za sprawą efektownych, elektrycznie otwieranych drzwi nożycowych.

Podsumowanie
Podsumowując, tegoroczne targi w Poznaniu pokazały kilka nowych zjawisk na rynku chińskich samochodów w Polsce. Przede wszystkim widać coś, o czym mówiło się już od pewnego czasu, a więc przesyt tymi pojazdami i zjawisko wzajemnej kanibalizacji. Ponadto rok czasu wystarczył na obnażenie prawdy o niektórych brandach, którym nie udało się wybić na rynku i zostały gdzieś w tyle. To właśnie one są potencjalnie pierwszymi, które znikną z naszego rynku tak szybko jak zdążyły się pojawić. Widać też, że chińscy producenci coraz poważniej traktują polski rynek, czego dowodzą liczne premiery, a także dopasywowanie gamy do potrzeb klientów poprzez wprowadzanie napędów hybrydowych, zarówno plug-in jak i klasycznych. Mocni gracze stają się jeszcze mocniejsi, jak np. koncern Chery i to właśnie oni skutecznie utrudniają mniej znanym markom zaistnienie na rynku. Dynamika zmian jest naprawdę spora, a za rok możemy spodziewać się kolejnych przetasowań.