TEST: Chery Tiggo 4 Hybrid Prestige - tani mistrz miasta, który boi się autostrady
Chińska ofensywa trwa w najlepsze. Tylko w 2025 roku w Polsce zarejestrowano blisko 50 tysięcy aut z Państwa Środka (wzrost o blisko 500% w skali roku!), a marka Chery w zaledwie pół roku od debiutu znalazła ponad 2100 klientów. Do intensywnej walki o portfele Polaków, obok popularnych Tiggo 7 i 8, staje mniejszy gracz – Tiggo 4. Czy ten miejski crossover ma szansę w starciu z rynkowymi wyjadaczami?
Z testu dowiesz się o:
Chery Tiggo na naszych polskich drogach jest absolutną nowością, choć w cieniu premiery nieco zgubił się fakt, iż to tak naprawdę… Chery Tiggo 5x z 2017 roku. W praktyce model ten przeszedł już trzeci lifting (ostatni w 2024 roku), pojawiając się w Polsce właśnie jako Chery Tiggo 4.
Konstrukcja auta odbija się niestety na bezpieczeństwie, co potwierdziły testy Euro NCAP – auto zdobyło tylko 4 gwiazdki (ochrona dorosłych 79%, dzieci 85%, pieszych 78%, systemy 80%). To spory minus w starciu z konkurencją – lider segmentu, Toyota Yaris Cross, choć znacznie droższa (start od 110 900 zł, wersje 130 KM to nawet 130 900 zł), wolniejsza (10,7 s) i z mniejszym bagażnikiem (397 l), kusi niezawodnością i opcją AWD. Z kolei Renault Captur (123 500 zł) ma mniejszy kufer (326 l), ale nadrabia funkcjonalnością, zaś najgroźniejszy rywal z Chin – MG ZS (96 400–114 200 zł) – jest od Tiggo większy, mocniejszy (197 KM) i szybszy (8,7 s) przy bardzo zbliżonej cenie.
Dwie twarze hybrydy – oszczędna w korkach, głośna na trasie
Zacznijmy od tego, co dla wielu kierowców jest najważniejsze – jak tak naprawdę jeździ Chery Tiggo 4. Producent dumnie określa napęd tego modelu jako “Chery Super Hybrid”, ale nie dajcie się zwieść marketingowi. W praktyce to klasyczna hybryda (HEV), a nie jak można by pomyśleć, wariant z wtyczką. Zespół napędowy składa się z wolnossącego silnika benzynowego 1.5 (95 KM) i potężnego silnika elektrycznego (204 KM), co łącznie daje nam do dyspozycji 163 KM i 260 Nm momentu obrotowego przenoszonego na przednią oś przez skrzynię DHT. Sama bateria ma pojemność 1,83 kWh brutto.

W gąszczu miejskich ulic Tiggo 4 czuje się jak ryba w wodzie. Przyspieszenie do “setki” zajmuje akceptowalne 8,9 sekundy, a zużycie paliwa potrafi spaść do rewelacyjnych 4,4-5 l/100 km, choć na lokalnych drogach rośnie do 5,5-6 l/100 km. Niestety, czar pryska, gdy tylko wyjedziemy na obwodnicę. Prędkość maksymalna Chery Tiggo 4 to zaledwie 150 km/h, a już po przekroczeniu 120 km/h dynamika znacznie spada. Powyżej 130 km/h silnik spalinowy zaczyna niemiłosiernie wyć, a spalanie wzrasta do 8 l/100 km.
Co ciekawe, komputer pokładowy skutecznie utrudnia kontrolę ekonomii na długich dystansach, pokazując średnie spalanie wyłącznie z ostatnich 50 km trasy. Z naszych wyliczeń i ogólnodostępnych raportów, w tym na Autocentrum, wynika, że średni wynik spalania dla tego modelu wynosi około 5,8-6 l/100 km. Bak o pojemności 51 litrów pozwala więc na przejechanie ponad 800 km, o ile będziemy unikać autostrad jak ognia.

Jak z kolei wygląda prowadzenie? Niestety, jest mocno nijakie. Układ kierowniczy pracuje lekko i bez czucia, a zawieszenie, choć całkiem dobrze radzi sobie z tłumieniem drobnych nierówności, gubi się przy większych dziurach. Jak w wielu innych “chińczykach”, irytować mogą też nadwrażliwe systemy bezpieczeństwa, które dla świętego spokoju często trzeba wyłączać ręcznie.
Cena i wyposażenie – tutaj Chery naprawdę zaskakuje
Jeśli przymkniemy oko na właściwości jezdne w trasie (szczególnie tej szybszej), Tiggo 4 obroni się liczbami – ale tymi, które interesują nasz budżet. Cennik startuje od 95 900 zł za wersję Essential, a testowana przez nas, topowa odmiana Prestige to wydatek rzędu 105 900 zł. W tej cenie dostajemy auto kompletne: kamery 540 stopni, dwustrefową klimatyzację, elektrycznie regulowany fotel kierowcy, wentylowaną ekoskórę, dostęp bezkluczykowy, ambientowe oświetlenie, 17-calowe felgi i aż 24 systemy ADAS. Dopełnieniem do listy plusów jest długa gwarancja sięgająca 7 lat lub do przebiegu 150 000 km.

Jakość wykonania i kilka ergonomicznych wpadek
Wnętrze Chery Tiggo 4 naprawdę zaskakuje jakością wykonania, absolutnie nie przypominając stereotypowej, “chińskiej jakości”. Miękkie materiały na desce rozdzielczej i boczkach drzwi, solidne spasowanie (choć zdarzają się skrzypnięcia przy ekranach) i dwa wyświetlacze o przekątnej 12,3 cala robią bardzo dobre wrażenie. Pasażerowie z tyłu docenią za to mocowania ISOFIX, nawiewy, port USB-A i podłokietnik z miejscem na kubki.
Zajmując miejsce z przodu, nie można narzekać na ciasnotę – przestrzeni jest tu pod dostatkiem. Na zakrętach dają o sobie znać symboliczne podparcie boczne oraz dość specyficzna pozycja za kierownicą, do której trzeba przywyknąć. W topowej wersji Prestige fotele ratują się jednak funkcją podgrzewania i elektryczną regulacją dla kierowcy. Pochwalić trzeba też praktyczność – o ile schowek przed pasażerem jest po prostu przeciętny, to głębokie kieszenie w drzwiach oraz duża wnęka pod konsolą centralną pomieszczą naprawdę sporo.

Nieco gorzej robi się wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę ogólną ergonomię kierowcy – choć podkreślmy, że nie jest ona zła, a raczej przeciętna. Panel klimatyzacji z dotykowymi suwakami w stylu Volkswagena T-Cross umieszczono tak nisko, że zasłania go dźwignia zmiany biegów. System multimedialny bywa powolny i zawiły, choć ratuje go bezprzewodowy CarPlay i Android Auto.
Ciekawostka: na podsufitce znajdziemy zaślepki przycisków od szyberdachu, którego… nie ma nawet w opcji. Niestety, marzenie o tym udogodnieniu musimy odstawić w kąt, ciesząc się tym, co mamy.

Pudełkowate nadwozie ma swoje istotne zalety
Choć auto przeszło lifting w 2024 roku, kiedy to zyskało nowy grill, LED-y oraz tylną blendę świetlną, pudełkowata bryła zdradza, że pierwotnie był to model Tiggo 5x z 2017 roku. Choć sam design nie porywa na tle takich samochodów jak Nissan Juke, kanciaste kształty przekładają się na przestrzeń. Przy wymiarach 4,32 m długości i rozstawie osi 2,63 m, w środku mamy do dyspozycji mnóstwo miejsca – zwłaszcza nad głowami pasażerów. Bagażnik o pojemności 430 litrów to jeden z lepszych wyników wśród hybryd, choć sama ładowność to skromne 355 kg. Prześwit wynoszący 142 mm niestety nie zachęca do zjeżdżania z asfaltu.

Dla kogo jest Chery Tiggo 4?
Chery Tiggo 4 Prestige to propozycja dla pragmatyków, którzy poruszają się głównie po mieście i liczą na oszczędności przy zakupie. Za cenę bazowej Toyoty dostajemy tu kompletne auto z dobrym wykończeniem, przestronnym wnętrzem i długą listą wyposażenia. Musimy jednak zaakceptować jego wady: okropną kulturę pracy przy prędkościach autostradowych, przeciętny układ jezdny i wiekową konstrukcję ukrytą w nowym opakowaniu. To uczciwa oferta pod jednym warunkiem – nie oczekujemy od Chery Tiggo 4 większych emocji.
Nowe Chery Tiggo 4 znajdziecie w ofercie chińskiesamochody.pl w różnych wersjach wyposażenia wraz z rabatami i atrakcyjnym finansowaniem.