Ta chińska marka chce uniknąć ceł, bo... kiedyś była niemiecka. Tak, chodzi o Smarta
Parlament Europejski zdecydowanie wkroczył na ścieżkę ograniczania importu chińskich samochodów elektrycznych. Ta marka buntuje się przeciw tym rozwiązaniom, bo wcześniej była niemiecka. Proponuje inne rozwiązanie.
Pod koniec października 2024 roku wprowadzono nowe, karne cła na import pojazdów elektrycznych z Chin, które znacząco wpłynęły na sytuację producentów. Obecnie dodatkowe opłaty celne wahają się między 17 a 35,5 procent, co w połączeniu z istniejącą już dziesięcioprocentową stawką bazową może oznaczać nawet 45,5-procentowe obciążenie dla niektórych marek.
Unia Europejska, wprowadzając te regulacje, nie przewidziała jednak wszystkich konsekwencji swojej decyzji. Chińscy producenci zareagowali zwiększeniem eksportu pojazdów spalinowych, hybrydowych oraz hybryd plug-in, które nie podlegają nowym taryfom celnym. Sytuacja ta szczególnie dotknęła koncern Geely, właściciela takich marek jak Zeekr, Lynk & Co, Polestar, Lotus, Volvo czy Smart.
Chociaż ceny samochodów elektrycznych nie uległy jeszcze znaczącym zmianom, jedna z marek postanowiła podjąć szczególne działania, powołując się na swoją przeszłość. Ta sytuacja pokazuje, jak skomplikowana może być relacja między europejskimi regulacjami a chińskimi producentami.
Smart walczy o specjalne traktowanie na europejskim rynku
Smart, niegdyś niemiecka marka należąca do Mercedesa, obecnie prowadzi negocjacje z Unią Europejską w sprawie obniżenia stawek celnych. Grupa Geely, obecny właściciel marki, musi obecnie płacić 28,8 procent podatku granicznego za każdy importowany pojazd. Warto zauważyć, że marka Smart przeszła znaczącą transformację od czasów swojej niemieckiej przeszłości.
Obecnie firma całkowicie zmieniła swój profil działalności. Zamiast małych samochodów miejskich, które były jej znakiem rozpoznawczym, Smart koncentruje się na produkcji zaawansowanych pojazdów elektrycznych opartych na chińskiej technologii. Pierwszym modelem symbolizującym tę zmianę był Smart #1, a najnowszym - Smart #5.
Dirk Adelmann, dyrektor generalny Smart Europe, w wywiadzie dla niemieckich mediów przedstawił stanowisko firmy. Według jego słów, od listopada 2024 roku importowane pojazdy podlegają dodatkowej opłacie celnej w wysokości 18,8 procent. Firma liczy jednak na wypracowanie rozwiązania opartego na minimalnej cenie importowej, zamiast dodatkowych ceł.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Unijne cła wstrzymają eksport chińskich elektryków. Tak twierdzą... sami Chińczycy
Przyszłość elektromobilności w Europie
Smart twierdzi, że nie otrzymał żadnych chińskich dotacji, co według Adelmanna oznacza, że system minimalnej ceny importowej byłby dla firmy korzystniejszy niż obecne cła. Przedstawiciele marki argumentują, że taki system skuteczniej zrównoważyłby ewentualne chińskie subsydia niż obecne rozwiązania taryfowe.
Adelmann w swojej wypowiedzi podkreślił również potrzebę szerszych zmian w polityce motoryzacyjnej. Jego zdaniem, oprócz dotacji do zakupu pojazdów elektrycznych, powinno się wprowadzić dodatkowe opłaty za zakup samochodów spalinowych. Sugeruje również wprowadzenie systemu kar za emisję CO2 dla określonych paliw oraz zniżek na ładowanie.
Warto zauważyć, że w Niemczech, gdzie znajduje się europejska siedziba Smarta, już ponad rok temu zlikwidowano publiczne dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych. Ta decyzja doprowadziła do znaczącego spadku rejestracji nowych pojazdów elektrycznych, co pokazuje, jak istotne są systemowe rozwiązania wspierające elektromobilność.