Motoryzacja w moim życiu to nie tylko hobby – to styl życia. Pasję do czterech (i dwóch!) kółek odziedziczyłam po babci, która w czasach swojej młodości śmigała… komarem. To ona zaszczepiła we mnie miłość do wszystkiego, co warczy, mruczy i przyspiesza. Pierwszy motocykl dostałam jeszcze w podstawówce – i od tamtej pory kupuję motocykle częściej niż buty.
Kręci mnie wszystko, co ma silnik – od klasycznych V6 po... silniki odrzutowe. Tak, moją drugą pasją jest lotnictwo. Jestem miłośniczką marki Audi i szczęśliwą posiadaczką 365-konnego egzemplarza, który dostarcza mi codziennej dawki emocji na drodze. Czasem to też moje mobilne biuro.
Z wykształcenia jestem magistrem finansów i rachunkowości, więc liczby też mnie nie przerażają – wręcz przeciwnie. Jako redaktor motoryzacyjny lubię upraszczać to, co z pozoru trudne: leasing, ubezpieczenia, raty, regulaminy - wszystko można wytłumaczyć po ludzku. I to właśnie robię.
Rosnąca sprzedaż chińskich samochodów w Polsce (m.in. MG, BYD, Omoda, Jaecoo) zmusza ubezpieczycieli do modyfikacji ofert. O ile stawki OC pozostają stabilne i zbliżone do marek europejskich, o tyle rynek AC i GAP czeka dynamiczny rozwój w latach 2026-2027. Początkowa ostrożność towarzystw ubezpieczeniowych, wynikająca z braku danych o szkodowości i dostępności części, ustępuje miejsca większej konkurencyjności cenowej dzięki inwestycjom producentów w centra logistyczne w Europie. Równolegle na znaczeniu zyskują dedykowane polisy dla aut elektrycznych (obejmujące m.in. ochronę baterii trakcyjnej) oraz ubezpieczenia GAP, które zabezpieczają właścicieli przed niepewną wartością rezydualną nowych marek.
Chińskie samochody elektryczne – takie jak BYD, MG, Jaecoo czy Omoda – zdobywają coraz większą popularność na polskim rynku. Ich atrakcyjna cena i bogate wyposażenie kuszą zarówno prywatnych kierowców, jak i przedsiębiorców. Jednak wysoka wartość baterii, szybka deprecjacja i niepewność na rynku wtórnym sprawiają, że standardowe Autocasco może okazać się niewystarczające. Ubezpieczenie GAP pozwala pokryć różnicę między odszkodowaniem z AC a rzeczywistą wartością zakupu pojazdu – i w przypadku chińskich elektryków może to być różnica liczona w dziesiątkach tysięcy złotych.